Tym razem Ankę dopadło coś paskudnego, wysoka gorączka utrzymywała się ponad cztery doby i na sam koniec przestała reagować na leki przeciwgorączkowe, co nas nieźle wystraszyło. Skończyło się na Augmentinie i do tego inhalacje na paskudny kaszel. Joaś jakoś się trzymał, miał tylko lekki katar i myślałam, że to go ominie.Wczoraj rano byliśmy u naszej pani doktor i wszystko z Joaśkiem było ok. jednak po drzemce pod wieczór zbudził się z kaszlem i wysoką gorączką :(. Dziś w nocy miał 39,8 stopni
(tak samo jak Ania parę dni temu) i paracetamol nie zadziałał, dopiero po dwóch godzinach i po kąpieli chłodzącej temperatura zaczęła spadać. Stracha mieliśmy ogromnego bo Joaśka zalewała wydzielina, której nie chciał odkasływać a do tego mówił np. "nić nie widzie" albo "nić nie śłysie" "boje się" i w ogóle gadał jak najęty coś w rodzaju "gdzie pająciek ? nie ma pająćka, źginął, odnajdźiemy pająćka".
Z jednej strony ta jego gadanina nas przerażała, ale z drugiej strony przynajmniej był z nim kontakt, odpowiadał na pytania itp. Dziś już dostał antybiotyk ale gorączkuje nadal i nie chce odkasływać choć słychać jak go zalewa. Mamy nie całe dwa tygodnie ,żeby się wykurować do wyjazdu, mam nadzieję że nam się to uda...

Pozdrawiam
N.
Name:


Komentarze:

27.03.2009 :: 23:45 :: 85.89.183.237
Pacholce
Kochani życzymy Wam by w końcu zdrówko powróciło i te paskude choróbska zostawiły Was w spokoju!!!! Pozdrawiamy i mocno całujemy!!!! :*