|
Wyjechaliśmy w niedzielę, na miejsce dotarliśmy z jakimś trzygodzinnym opóźnieniem (z powodu robót drogowych pogubiliśmy się trochę w objazdach), lekko przegrzani bo w aucie brak klimatyzacji i okien do otwarcia z tyłu. W poniedziałek mieliśmy możliwość odsapnąć troszkę po podróży, ale niestety popełniliśmy mały błąd i poszliśmy z Joaśkiem na oddział dopytać na którą godzinę jesteśmy zapisani. Niestety Joachim poznał miejsce i bardzo się wystraszył, przez resztę dnia trzymał się nas kurczowo i powtarzał " ja nie chcę badanie". Badanie Joaś miał we wtorek i muszę powiedzieć, że tym razem poszło gładko. Prawie wcale nie czekaliśmy i już o 9.00 Joachim był na sali operacyjnej. Dzięki temu obyło się bez nerwów na korytarzu, poza tym gdy czekamy na badanie np. do 12-13:00 to Joaś dużo gorzej znosi znieczulenie-wymiotuje i ciężko go uspokoić. Jak się wybudził to trochę rozpaczał ale daliśmy mu pospać i po 40 minutach zbudził się sam w świetnym humorze. Wyniki badań też nas raczej cieszą. Jechaliśmy trochę z duszą na ramieniu i braliśmy pod uwagę,że może trzeba będzie zostać na leczeniu, jednak lekarz stwierdził ,że to zdjęcie i poprzednie są niemal identyczne. Znaczy to że nic złego się nie dzieje ani z tym guzem ani w ogóle w oku i decyzja o dalszym leczeniu nie została podjęta. Chodzi o to że każde kolejne leczenie ogranicza możliwości na przyszłość. Guza i oczko trzeba kontrolować częściej i powinniśmy na badania przyjeżdżać nie co trzy ale co dwa miesiące. Trochę nas to zmartwiło bo to oznacza jeszcze więcej wydatków,ale najważniejsze żeby wyniki zawsze były dobre. Ustaliliśmy kolejny termin na 15 września i jeszcze tego samego dnia wyjechaliśmy. Planowaliśmy dojechać do granicy i przenocować w Polsce ponieważ w tym upale jazda była dla Joachimka bardzo mecząca. Na wysokości Berlina trafiliśmy na burzę, potem na samej granicy na drugą a trzecia w którą wjechaliśmy była naprawdę straszna.
Pompa i pioruny uderzające 50m od samochodu wystraszyły nas trochę i desperacko szukaliśmy noclegu choć już dochodziła 22:00 .Jakimś cudem udało nam się i przenocowaliśmy spokojnie choć burza za oknem trwała jeszcze długo. Mamy teraz trochę czasu żeby ochłonąć ale nie za wiele bo w sierpniu Joaś ma rezonans magnetyczny. Pozdrawiam N. Name: Komentarze: 03.08.2009 :: 16:00 :: 85.221.237.48 15.07.2009 :: 23:34 :: 85.89.183.237 10.07.2009 :: 21:00 :: 85.219.184.142 |